<?xml version="1.0" encoding="utf-8" standalone="yes"?>
<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
  <channel>
    <title>Posts on making waves 🌊</title>
    <link>https://amperwaves.neocities.org/posts/</link>
    <description>Recent content in Posts on making waves 🌊</description>
    <generator>Hugo</generator>
    <language>pl-pl</language>
    <lastBuildDate>Mon, 30 Mar 2026 21:23:59 +0200</lastBuildDate>
    <atom:link href="https://amperwaves.neocities.org/posts/index.xml" rel="self" type="application/rss+xml" />
    <item>
      <title>Cydr po linii najmniejszego oporu</title>
      <link>https://amperwaves.neocities.org/posts/cydr-linii-najmniejszego-oporu/</link>
      <pubDate>Mon, 30 Mar 2026 21:23:59 +0200</pubDate>
      <guid>https://amperwaves.neocities.org/posts/cydr-linii-najmniejszego-oporu/</guid>
      <description>&lt;p&gt;Od kiedy pamiętam w domu zawsze były przetwory. Rodzice traktowali swoją działkę ROD jak sad i ogród warzywny - i godzinami sadzili, siali, pielili i nawozili. W dzieciństwie chyba tego nie lubiłem, każda wyprawa na działkę oznaczała cały dzień prac w ogrodzie. Ale dzięki temu mieliśmy przetwory - konserwowe ogórki, kompot z wiśni, sok z czerwonej porzeczki - wszystko z własnej uprawy. Stały w słoikach poupychanych na starym, lekko już zmurszałym, drewnianym regale w piwnicy. Pamiętam, że byłem tak przyzwyczajony do tego, że sok czy kompot w domu &amp;ldquo;po prostu są&amp;rdquo;, że przez jakiś czas nie byłem sobie nawet w stanie wyobrazić, że można takie rzeczy kupować.&lt;/p&gt;</description>
    </item>
  </channel>
</rss>
